Pożegnanie z marzeniami

Dzisiejszy dzień mogę spokojnie zaliczyć do najgorszych w ciągu ostatniego półrocza. Przed chwilą odebrałam wiadomość od agencji rekrutacyjnej, że moja kandydatura na stanowisko stewardessy została odrzucona i nie będzie kolejnego etapu rekrutacji. Po pierwszym spotkaniu z pracodawcą i rekruterami nabrałam jakiegoś dziwnego przekonania, że spodobała im się moja osoba i na pewno otrzymam zaproszenie na kolejny etap. Dałabym sobie rękę uciąć, że spotkanie poszło mi dobrze i mam duże szanse na zostanie stewardessą w LOT-ie.

Rekrutacja na stanowisko stewardessy była najbardziej oryginalną przygodą zawodową w moim życiu. Pierwszy raz na spotkaniu poproszono mnie żebym przebrała się w strój inny niż ten, w którym przyszłam, dokładnie mnie zmierzono i zważono. Oprócz zwykłych rekrutacyjnych pytań typu: „Dlaczego uważa pani, że praca w liniach lotniczych będzie dla pani odpowiednia?” musiałam odpowiedzieć na pytania nieco trudniejsze i czasem krępujące. Pytano mnie o posiadane tatuaże, problemy psychiczne, relacje z bliskimi, związki i planowane ciąże. Mimo, że po zakończonym spotkaniu miałam wrażenie, jakby przed komisją obnażyła wszystkie swoje największe sekrety, i tak chciałam zostać stewardessą i pracować tam, gdzie mało kto ma szansę wypełniać swoje obowiązki  – tysiące metrów nad ziemią, stewardessa Bytom.

Przed chwilą moje marzenia legły w gruzach, a ja pomiędzy jedną a drugą łzą kapiącą mi z brody piszę do Was tę wiadomość. Nie wiem czy starać się o angaż w innej linii lotniczej, bo nie chcę ponownie przechodzić podobnego rozczarowania.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *