Marzenie do spełnienia

Mam świadomość tego, że jeśli kiedykolwiek chcę spełnić swoje marzenia co do pracy w zawodzie stewardessy muszę postawić na naukę języków obcych, która na tym stanowisku pracy jest niezbędna. Z ciekawości przeanalizowałam parę ogłoszeń skierowanych do stewardów i stewardess i zobaczyłam, że w każdej ofercie znajduje się informacja o znajomości przynajmniej dwóch języków obcych na poziomie dobrym. Pierwszym jest obowiązkowo angielski, natomiast drugim albo dowolny język wykorzystywany w którymś  z państw Europejskich, albo język wskazany przez ogłoszeniodawcę.

44

Znajomość języków obcych jest przyczyną dla której nadal nie aplikowałam na żadne ogłoszenie dla stewardess, stewardessa Lubin. Język angielski znam i to całkiem nieźle, jednak jego znajomość ogranicza się głównie do pisania i czytania. Gdy przychodzi mi coś powiedzieć w tym języku to język staje mi kołkiem w gardle i nie jestem w stanie wydukać z siebie słowa. Mam jakąś wewnętrzną blokadę w mówieniu, co nie powinno mieć miejsca.

O ile problem z blokadą językową mogłabym jakoś rozwiązać, to niestety o wiele większą przeszkodą jest fakt, że nie znam żadnego drugiego języka obcego. W liceum uczyłam się francuskiego, jednak nic z niego nie pamiętam. Jeśli zdecyduję się zacząć walczyć o pracę stewardessy będę musiała pomyśleć nad jakimś kursem lub korepetycjami.

Nie spełniam wymagań

43Praca w zawodzie stewardessy zawsze wydawała mi się zajęciem idealnym, łączącym w sobie wszystkie te elementy, jakie ja w  swoim życiu zawodowym chciałam osiągnąć. Praca ta łączyła się bowiem zarówno z możliwością podróżowania (a ja podróże kocham!), z koniecznością prezentowania się nienagannie o każdej porze dnia i nocy oraz wysokimi zarobkami. Zupełnie nie przeszkadzały mi długie rozłąki z rodziną czy z potencjalnym chłopakiem. W tamtym czasie wydawało mi się, że posada stewardessy jest dla mnie stworzona, a ja jestem stworzona dla niej. Byłam pewna, że wcześniej czy później zostanę stewardessą. Oczywiście nie w Przemyślu, ale w jakimś większym polskim mieście, choćby i Rzeszowie, stewardessa Przemyśl.

Niestety, w miarę jak dorastałam, a moje ciało zaczęło nabierać kształtów podobnych do figury mojej mamy zdałam sobie sprawę, że na wymarzoną pracę stewardessy nie mam co liczyć. Nawet jeśli udałoby mi się zrzucić zbędne kilogramy i zatroszczyć się o figurę modelki, to nijak nie uda mi się urosnąć. Przy metrze pięćdziesiąt wzrostu nawet buty na wysokim obcasie nic nie dają, a jak wiadomo, stewardessy nie chodzą na niebotycznie wysokich szpilkach.

Do pracy stewardessy jestem zdecydowanie za niska, za grupa i za brzydka. Co z tego, że bardzo chcę pracować w samolotach, skoro moje warunki fizyczne mi na to nie pozwalają. Jestem rozczarowana takim obrotem spraw.

Opinie o rozmowie

Gdy wybierałam się na rozmowę kwalifikacyjną na stanowisko stewardessy nie miałam zielonego pojęcia, że cała rekrutacja będzie trwała aż tak długo i zostaną na niej sprawdzone wszystkie moje umiejętności i predyspozycje, nawet te najbardziej fizyczne, stewardessa Zawiercie.

Aby zostać zaproszoną do rekrutacji na stewardessę musiałam spełnić określone wymagania co do wyglądu, wiedzy, umiejętności i predyspozycji. Zanim w ogóle wysłałam swoje zgłoszenie musiałam poświęcić blisko dwie godziny na wypełnienie długiej ankiety dotyczącej pracy w przestrzeni powietrznej, obsługi pasażerów, umiejętności reagowania w trudnych sytuacjach i wielu innych cech charakteru, które mogą się przydać podczas lotu.

42Gdy dostałam zaproszenie na indywidualną rozmowę, która miała się odbyć w Katowicach, nie wiedziałam czy mam się cieszyć czy płakać bo trochę obawiałam się jak to wszystko pójdzie. Nie spodziewałam się, że oprócz mnie w spotkaniu rekrutacyjnym będzie uczestniczyło kilkadziesiąt innych dziewcząt, spośród których komisja rekrutacyjna będzie odrzucała te kandydatki, które według niej nie pasują na stewardessę. Gdy udało mi się przejść pierwszy etap rozmów i zakwalifikować na drugi poczułam się jak wielka wygrana, bo przynajmniej nie odpadłam już od razu. Niestety, drugi etap nie był dla mnie najszczęśliwszy, bo to podczas niego zostałam wytypowana do skreślenia z listy kandydatek. Rozmowa w języku angielskim poszła mi paskudnie.

Nowi znajomi

41Pół roku temu po siedmiu latach związku w końcu wzięłam z Piotrkiem ślub. Przygotowania były długie, intensywne i bardzo kosztowne, ale opłacało się, bo wszystko wyszło wspaniale. Odpowiednie przygotowania do wesela oznaczały dla nas również konieczność dopełnienia wszelkich wymogów formalnych, czyli dostarczenia do proboszcza mojej parafii wymaganych dokumentów. Jednym z nich okazało się zaświadczenie o odbyciu kursu przedmałżeńskiego, którego ani ja, ani mój przyszły mąż nie posiadaliśmy. Nie mając czasu na półroczne uczestnictwo w cotygodniowych spotkaniach postanowiliśmy znaleźć przyspieszony kurs przedmałżeński. Cudem udało nam się odnaleźć weekendowy kurs dla narzeczonych, na który zapisaliśmy się jako jedni z ostatnich. Mieliśmy zwyczajne szczęście.

W kursie oprócz nas wzięło udział jeszcze kilkanaście innych par. Ponoć była to największa grupa narzeczonych w historii. Żadnych ze zgromadzonych na kursie narzeczonych nie znaliśmy wcześniej, choć w wyniku różnych zajęć i zadań poznaliśmy się całkiem dobrze. Przykładowo, okazało się, że jedna z par biorących udział w Weekendzie to nasi bliscy sąsiedzi. Agata, stewardessa Tarnowskie Góry i Tomek, geodeta, mieszkają zaledwie dwa bloki dalej i mają już małego synka. Dzięki szkoleniu udało się nam poznać świetną parę, z którą później zaczęliśmy się regularnie spotykać.

Jutro rekrutacja

Jutrzejszy dzień na pewno minie mi bardzo ciekawie, stresująco i podniecająco, bo jutro od godziny ósmej rano do siedemnastej mam wziąć udział w zbiorowej rekrutacji na stanowisko stewardessy, która odbędzie się w biurze linii lotniczych organizujących nabór. Gdy czytałam opis tego, jak ma wyglądać cała ta rekrutacja, w pierwszej chwili miałam wrażenie, że ubiegam się o pracę nie stewardessy, a modelki. Oprócz normalnych rozmów z komisją rekrutacyjną na pierwszy etap rekrutacji wlicza się jeszcze mierzenie i ważenie kandydatek, przebieranie w służbowe stroje, sprawdzanie ich umiejętności lingwistycznych i innych cech związanych z pracą stewardessy.

40Jestem bardzo ciekawa ile dziewcząt i chłopców zostało zaproszonych na rozmowy. Pewnie będzie nas bardzo dużo, bo przez 9 godzin da się przeprowadzić rozmowy z wieloma różnymi kandydatami. Trochę obawiam się konkurencji i tego, że nie uda mi się wypaść tak, jakbym chciała. Na pewno będzie wiele ładniejszych, szczuplejszych i zdolniejszych dziewcząt ode mnie, które będą miały większe szanse na angaż ode mnie.

Mimo, że  nie wiem w jakim kierunku potoczy się rekrutacja i czy uda mi się dostać na następny etap, i tak mam zamiar wziąć w niej udział, bo nie chcę sobie później zarzucać, że poddałam się bez spróbowania, stewardessa Łódź. Rodzice zawsze powtarzali mi, że kto nie ryzykuje, ten nie zyskuje, a ja mam zamiar zaryzykować!

Kobiety-tak, mężczyźni-nie

Całkowicie rozumiem, że wiele młodych dziewcząt marzy o pracy w lotnictwie i zawodzie stewardessy. W końcu na stanowisko stewardessy zawsze wybierane są najładniejsze, najzgrabniejsze, najsympatyczniejsze i najzdolniejsze językowo młode kobiety, co samo przez się wiąże się z pewnym prestiżem pracy. Czy nie miło byłoby należeć do tych najlepszych? Oczywiście, że miło, zwłaszcza że funkcja stewardessy miło łechce dumę i podnosi poczucie własnej wartości.

39Z perspektywy regularnego użytkownika rejsów powietrznych mogę powiedzieć, że miło patrzy się na uśmiechnięte i ładne buzie młodych kobiet, które proponują mi coś do picia, do jedzenia lub udzielają odpowiedzi na zadawane pytania. O ile pochwalam obecność stewardess na pokładzie samolotów, stewardessa Sosnowiec, o tyle nie mogę zrozumieć co mężczyźni robią w zawodzie stewardów. W moim mniemaniu obsługa pasażerów nie jest zajęciem godnym mężczyzny – kobiety sprawdzają się w tej pracy świetnie, natomiast mężczyźni w ogóle nie powinni rozważać pracy w zawodzie stewarda. Jeśli już jakiś młody chłopak marzy o karierze w lotnictwie, powinien zabrać się albo za pilotowanie samolotów, albo za pracę przy kontroli lotów.

Jak już wspomniałem, dość często zdarza mi się podróżować samolotami, czego powodem jest moja praca. W trakcie licznych przelotów od czasu do czasu zdarza się, że na pokładzie znajduje się jeden lub dwóch stewardów, co od razu psuje mi humor i sprawia, że godziny podróży mijają dość nieprzyjemnie. Mężczyźni w roli stewardów to już nie mężczyźni, a marne kopie tego, co określane jest mianem prawdziwego faceta.

Prezent na urodziny

38Na dwudzieste urodziny postanowiłam zrobić coś, czego nigdy wcześniej nie miałam okazji zrobić – wybrać się razem ze swoimi znajomymi na długi weekend do jakiegoś europejskiego miasta i zaszaleć tak, jak nie szalałam jeszcze w całym swoim życiu. Po wielu debatach, zastanowieniach i telefonach wykonywanych do linii lotniczych, w końcu razem z przyjaciółmi zdecydowaliśmy się polecieć do Londynu. W Londynie żadne z nas nigdy wcześniej nie było, a niektórzy z nas znali nawet nieźle angielski, dlatego nie groziło nam zgubienie się w obcym mieście i brak kontaktu z tamtejszymi ludźmi. Zamówiliśmy pokoje w jakimś motelu znalezionym w Internecie, wsiedliśmy w samolot na lotnisku w Bydgoszczy i ruszyliśmy na trzydniowy wypoczynek połączony ze zwiedzaniem i nocnym imprezowaniem.

Lot z Bydgoszczy do Londynu trwał około dwóch godzin, co z jednej strony było dość krótko, a z drugiej naprawdę długo. Nigdy wcześniej nie miałam możliwości podróżować statkiem powietrznym, dlatego bardzo stresowałam się podczas startu i kilkunastu początkowych minut lotu. Na szczęście na pokładzie samolotu znalazł się bardzo sympatyczny steward, który za każdym razem gdy przechodził obok mojego siedzenia pytał, czy już wszystko dobrze i czy nadal się stresuję. Uśmiechem i dobrym słowem starał się mnie trochę wesprzeć, za co byłam mu bardzo wdzięczna. Jedna z koleżanek powiedziała mi, że zna tego stewarda, bo podobnie jak my, pochodzi z Włocławka, steward Włocławek. Jak widać znajomych można spotkać nawet w samolocie w drodze do Londynu. Nasz świat jest naprawdę mały.

Strach przed lataniem

Jestem rodowitą Legniczanką, która ze względu na brak działającego portu lotniczego zlokalizowanego w mieście nie ma zbyt dużego doświadczenia z lataniem i samolotami. Z tego co się orientuję, w Legnicy znajduje się jedno lotnisko, zbudowane jeszcze za czasów okupacji niemieckiej przed II wojną światową, jednak jest ono w tak kiepskim stanie, że lądowanie na jego powierzchni grozi uszkodzeniem samolotu. Wielu moich znajomych i krewnych do zagranicznych wyjazdów wakacyjnych wykorzystuje port znajdujący się we Wrocławiu, jednak ja jakoś nigdy nie potrafiłam się zmusić, by zakupić wycieczkę związaną z koniecznością wejścia do samolotu, wbicia się na tysiące metrów nad ziemię i wylądowania kilkaset kilometrów od rodzinnego domu. Nie potrafiłam się zmusić, bo prawda jest taka, że ja najzwyczajniej w świecie bardzo boję się latać. Co z tego, że wypadki w samolotach zdarzają się o wiele rzadziej niż wypadki drogowe czy kolejowe i w katastrofach lotniczych ginie mniej osób niż w jakichkolwiek naziemnych.

37Moja przyjaciółka, zawodowa stewardessa Legnica cały czas powtarza, że w lataniu nie ma nic strasznego i nie powinnam się tak bardzo go obawiać. Monika cały czas namawia mnie, żebym kupiła najtańszy z możliwych biletów i przeleciała się choćby z jednego krańca Polski na drugi tylko po to, by przekonać się, że samoloty nie gryzą. Może i bym poszła za radą przyjaciółki, jednak wolę nie ryzykować, że po godzinnym locie na drugi koniec Polski wysiądę na lotnisku i nie będę chciała ponownie wsiąść na pokład. Jakoś nie uśmiecha mi się wtedy szukać innego środka transportu do rodzinnego miasta. Samoloty chyba nigdy nie przekonają mnie do siebie.

Długie szkolenie

36Na kursie dla stewardess, w którym uczestniczyłam dwa tygodnie temu dowiedziałam się wielu przydatnych rzeczy na temat procesów rekrutacyjnych w poszczególnych liniach lotniczych, wymogów stawianych przez pracodawców oraz tego, kim powinna być i jak się prezentować idealna kandydatka na stewardessę. Dowiedziałam się również, że po ewentualnym zatrudnieniu mnie na stanowisko stewardessy będę musiała wziąć udział w kursach opracowanych przez linie specjalnie dla nowych pracowników, stewardessa Tarnów. Kursy te różnią się czasem trwania, naciskiem na poszczególne zagadnienia, omawianymi zagadnieniami itp. Szkolenie dla nowych stewardess trwa zazwyczaj kilka tygodni i jest prowadzone przez wykwalifikowanych trenerów. Omawiany materiał obejmuje zazwyczaj kilka najważniejszych zagadnień:

  • teorię i komunikację w lotnictwie,
  • kurs pierwszej pomocy,
  • kurs przeciwpożarowy,
  • kurs bezpieczeństwa,
  • kurs obsługi klientów i sprzedaży na pokładzie,
  • procedury ewakuacji,
  • egzamin z pływania.

Szkolenie kończy się zazwyczaj egzaminem, którego pozytywne zaliczenie gwarantuje dalszą przyszłość w zawodzie.

Przyznam, że wizja długotrwałego udziału w kursach i szkoleniach trochę mnie przeraża, bo nie przepadam za intensywną nauką i notowaniem wykładów udzielanych przez inne osoby. Cały czas waham się czy praca stewardessy jest dla mnie, czy powinnam się zdecydować na coś innego.

Pierwszy lot

Podczas wczorajszego przelotu z Gdańska do Brukseli i z powrotem miałam okazję pracować z nową stewardessą, która do naszych linii lotniczych dołączyła niespełna miesiąc temu. W ciągu ostatniego miesiąca przechodziła wiele szkoleń, kursów i badań, ćwiczyła zachowanie na pokładzie samolotu „na sucho” aż w końcu przyszedł ten dzień, w którym została skierowana na pierwszy prawdziwy rejs samolotem, podczas którego miała obowiązek zachowywać się jak profesjonalna stewardessa pracująca w zawodzie od wielu długich lat.

35

Sama pamiętam jak to było podczas mojego pierwszego lotu, dlatego zupełnie nie dziwię się stresowi, jaki towarzyszył Ani podczas wczorajszego rejsu. Sposób postępowania i zachowania Ani w dniu wczorajszym oceniłabym na bardzo dobry, bo mimo początkowego skrępowania i zdenerwowania Ania dała radę fachowo przeprowadzić instrukcję, a do tego była bardzo miła dla pasażerów. Serwis posiłków poszedł jej nieco gorzej, jednak winą za to niepowodzenie należy obarczyć zachowanie niektórych pasażerów, którzy ogólnie mówiąc byli dość niemili.

Jestem przekonana, że za parę tygodni, gdy Ania na dobre wdroży się w pracę stewardessy, stewardessa Gdańsk, praca w powietrzu będzie jej sprawiała wiele przyjemności i będzie w niej bardzo dobra. Oczywiście nie taka dobra jak ja, ale nadal dobra. Życzę jej wielu przyjemnych rejsów i minimalnej liczby problematycznych sytuacji i trudnych pasażerów.