Wycisnąć wszystkie informacje

We wrześniu tego roku razem z narzeczonym wzięliśmy udział w weekendowym kursie przedmałżeńskim organizowanym przez proboszcza naszej parafii. Jako, że w następnym roku planujemy zawrzeć związek małżeński, zdobycie papierka potwierdzającego odbycie takiego kursu jest niezbędne. Bez niego z naszego ślubu byłyby nici.

8W kursie wzięło udział czternaście par w różnym wieku, pochodzących z różnych części Rybnika. Wśród nich znaleźli się lekarze, prawnicy, sprzedawcy, bezrobotni, biznesmeni, żołnierze, hydraulicy, gospodynie domowe, a nawet jedna stewardessa. Przyznam, że nigdy wcześniej nie miałam możliwości porozmawiać z żadną osobą związaną z tego typu zawodem, dlatego na pierwszej możliwej przerwie wykorzystałam nadarzającą się okazję, podeszłam do Wiktorii i zasypałam ją gradem pytań związanych z jej pracą.

Wydaje mi się, że trochę przesadziłam z nadmierną ciekawością i chęcią poznania zawodu stewardessy, bo Wiktoria odpowiadała na moje pytania z zauważalną niechęcią i oporem, stewardessa Rybnik. Nie wiem czy nie chciała opowiadać o swojej pracy, czy moje zainteresowanie ją denerwowało, w każdym razie wyczuwałam z jej strony pewien chłód. Nawet gdyby spojrzenie Wiktorii było w stanie zmrozić całe otoczenie, ja i tak nie przepuściłabym okazji i poszłabym wyciągnąć z niej najciekawsze informacje. Sama jakiś czas temu zastanawiałam się nad kandydowaniem na stewardessę, jednak koniec końców stwierdziłam, że życie w ciągłym biegu nie jest dla mnie. Od Wiktorii chciałam się dowiedzieć czy podjęta przeze mnie decyzja była tą najlepszą.

Nieoczekiwane zasłabnięcie

Podczas ostatniego lotu z Bydgoszczy do Berlina, siedząc przy oknie i jak zwykle skupiając się na zaległej pracy i wykonywaniu swoich zawodowych obowiązków kątem oka zauważyłem, że jedna ze stewardess obsługujących klasę biznesową strasznie zbladła i zaczęła się trząść, jakby miała jakiś atak. Myślałem, że to chwilowe i zaraz jej przejdzie, dlatego nie od razu zareagowałem na to, co działo się z tą młodą dziewczyną. Żaden z pozostałych podróżujących nie zauważył dziwnego zachowania stewardessy, bo siedziała na jednym z foteli przysłoniętych kotarą i tylko ja ze swojego miejsca mogłem dojrzeć co się za nią dzieje.

6Gdy po chwili drżenia dziewczyna nieprzytomnie osunęła się na siedzenie, zerwałem się ze swojego miejsca i krzyknąłem do innej stewardessy, że z jej koleżanką dzieje się coś niedobrego. W samolocie momentalnie wybuchło zamieszanie, wszyscy zaczęli rozmawiać przytłumionymi głosami i próbowali zorientować się w zaistniałej sytuacji. Przytomna stewardessa jednym głośnym poleceniem zdołała uciszyć rozemocjonowane głosy i pobiegła do koleżanki. Przez kolejnych kilka minut miałem okazję obserwować sprawne ruchy stewardessy, która sprawdziła wszystkie funkcje życiowe koleżanki, a następnie wykonała telefon do kapitana samolotu, stewardessa  Bydgoszcz.

Po pięciu minutach od  omdlenia stewardessa otworzyła oczy i próbowała się podnieść, jednak jej koleżanka nakazała jej leżeć. Samolot właśnie podchodził do lądowania, a na lotnisku miały czekać karetki z ratownikami medycznymi. Tego dnia spóźniłem się na spotkanie w Berlinie, bo ze względu na stan zdrowia jednej ze stewardess musieliśmy mieć międzylądowanie.

Dam radę

Jakiś czas temu postanowiłem udowodnić wszystkim niedowiarkom, że ja, chłopak z Elbląga bez wykształcenia wyższego mogę podjąć się każdego wyzwania i zostać stewardem w polskich lub międzynarodowych liniach lotniczych! Według mojej opinii posiadam wszystko to, co powinno charakteryzować dobrego stewarda: mam odpowiednią prezencję, jestem wysoki i przystojny i biegle znam język angielski. Moim dodatkowym atutem jest na pewno dość dobra znajomość języka francuskiego, która może się przydać w zetknięciu z francuskojęzycznymi pasażerami.

5Wiem, że na pokładach statków powietrznych można spotkać niewielu stewardów, jednak zetknięcie z przedstawicielem tego zawodu nie jest zupełnie niemożliwe. Sam znam osobiście jednego chłopaka, który parę lat temu rozpoczął pracę w charakterze stewarda i bardzo sobie ją chwali. Nie przeszkadza mu nieregulowany czas pracy, nie cierpi z powodu jetlaga (czyli zmęczenia spowodowanego długą podróżą i zmianą stref czasowych), nie narzeka na pasażerów, a jedynie w kółko chwali atrakcyjność wykonywanego zawodu i dobre warunki płacowe, steward Elbląg. To właśnie dzięki opowieściom Jaśka postanowiłem spróbować swoich sił w zawodzie stewarda i choć nie dostałem jeszcze zaproszenia na żadną rozmowę kwalifikacyjną to wiem, że prędzej czy później będę miał możliwość zaprezentowania swojej osoby na indywidualnym spotkaniu.

Na lotnictwo

4Ostatnio, za pomocą jednego z serwisów społecznościowych, dzięki któremu na bieżąco śledzę poczynania wszystkich swoich znajomych dowiedziałam się, że jedna z moich koleżanek rozpoczęła studia na kierunku lotnictwo. Nie mam zielonego pojęcia co skłoniło Agnieszkę do podjęcia takiej decyzji i skąd ta dziewczyna bierze siły, by co dwa tygodnie dojeżdżać z Tych do Warszawy, gdzie odbywają się zajęcia. Agnieszkę znam od ponad pięciu lat, jednak nigdy nie usłyszałam od niej ani słowa na temat jej pasji dotyczącej lotnictwa i samolotów. Jestem przekonana, że nigdy o niej nie wspominała, bo takie informacje na dość długo zapadają w pamięć. Według ostatnich doniesień facebooka Agnieszka jawi się jednak jako długoletnia fanka pasów startowych, portów lotniczych, boeingów i wszystkiego innego związanego z samolotami. Trochę mnie to dziwi.

Ciekawa jestem co Aga ma zamiar robić po studiach lotniczych. Do tej pory skończyła już filologię angielską na Uniwersytecie Śląskim, pracuje jako nauczycielka angielskiego w szkole, więc nie rozumiem co ma jej dać lotnictwo. Stewardessą Aga na pewno nie zostanie, bo niestety odbiega od wszelkich standardów idealnej stewardessy, stewardessa Tychy. Agnieszka jest naprawdę miłą i sympatyczną dziewczyną, jednak jak na stewardessę jest za niska o jakieś 15 cm i za gruba o około trzydzieści kilogramów. O ile zbędne kilogramy można zrzucić, o tyle wzrostu raczej sobie nie doda.

Tak bardzo ciekawi mnie „stara” pasja Agi, że w najbliższym czasie mam zamiar do niej napisać i dowiedzieć się skąd pomysł na lotnictwo.

Nikt nie wierzył

3Już w liceum założyłam sobie, że moja kariera zawodowa potoczy się w zupełnie innym kierunku niż te, zaplanowane przez moich znajomych. Większość moich rówieśników marzyła o studiach na dobrych uczelniach i pracy w biurze, a ja postanowiłam, że zostanę stewardessą. Na co mi jakieś nudne obowiązki księgowej lub pracownicy biurowej, skoro mogę latać z miejsca na miejsce, poznawać nowych ludzi i nowe kontynenty? Praca stewardessy pociągała mnie jak nic innego, jednak zanim udało mi się zrealizować swoje marzenie musiałam pokonać wiele trudności i zmierzyć się z kilkoma głosami sprzeciwu.

Główny głos sprzeciwiający się moim marzeniom o lataniu należał do moich rodziców. Ani tata, ani mama nie wyobrażali sobie, żeby ich jedyna córka nie poszła na studia, a zajęła się podróżami po całym świecie. Przekonywali, że praca w samolocie jest trudna, niewdzięczna i do tego dość niebezpieczna. Płakali, przekonywali, a nawet krzyczeli, jednak żadne słowa nie były w stanie przekonać mnie do zmiany decyzji. Postanowiłam, że stewardessą będę i tego postanowienia się trzymałam.

W moją karierę w lotnictwie nie wierzyli ani rodzice, ani przyjaciele, ani znajomi. Według ich opinii powinnam zająć się tym, co wszyscy młodzi ludzie robią w moim wieku – nauką i zabawą. Mimo wielu złorzeczeń udało mi się jednak zrealizować marzenie i zostałam pierwszą Kaliszanką, której udało się dostać pracę stewardessy, stewardessa Kalisz!

Ciepłe słowa

Nie mam zbyt dużego doświadczenia jeśli chodzi o rejsy lotnicze, bo w całym swoim życiu korzystałam zaledwie trzy razy z tego rodzaju środka transportu. Miało to miejsce zawsze wtedy, gdy razem z przyjaciółmi wybierałam się na zagraniczne wczasy do ciepłych krajów. Podróż do Egiptu czy Turcji za pomocą samochodu zupełnie nie wchodziła w grę, dlatego rejs samolotem był jedyną możliwą opcją.

2Pamiętam, że przed pierwszą podróżą samolotem bardzo się denerwowałam, a moje zdenerwowanie udzielało się wszystkim znajomymi, z którymi leciałam na wakacje. Siedząc na wąskim siedzeniu i czując, jak samolot rozpędza się na pasie startowym jedyne o czym potrafiłam myśleć to to, że zaraz zrobi mi się niedobrze, zaczną mnie boleć uszy, a cały lot upłynie mi w atmosferze ciągłego strachu przed możliwymi turbulencjami i katastrofą lotniczą. W swoim życiu naoglądałam się tyle różnych filmów o rozbijających się samolotach, że wizja katastrofy co rusz przemykała mi przez głowę. Nie wiem jak przeżyłabym cały lot, gdyby nie pewna pani stewardessa, która w trakcie rejsu zauważyła moje nieme wołanie o pomoc i przerażenie malujące się na mej twarzy i spokojnie wyjaśniła mi, że katastrofy zdarzają się bardzo rzadko, samolot którym lecimy jest stosunkowo nowy i na pewno nic złego się z nim nie wydarzy. Jej miłe słowa, spokojny i rzeczowy ton oraz ciepło bijące z oczu sprawiły, że opanowałam nerwy i przestałam zamartwiać się możliwymi komplikacjami. W trakcie rozmowy dowiedziałam się, że miła stewardessa pochodzi z Płocka, tak jak ja, co paradoksalnie uspokoiło mnie jeszcze bardziej, stewardessa Płock. Od tamtej pory w ogóle nie boję się latać.